czwartek, 26 września 2013

Piąty Element

Po długiej przerwie, nadszedł czas aby pokazać coś nad czym pracowałem od kilku miesięcy - prace przygotowywane i zaprezentowane po raz pierwszy na wystawie w galerii sztuki :)

Wystawę nazwaliśmy Piąty Element...
a dlaczego? - sądzę, że kolejne wpisy wszystko wyjaśnią.
Puki co na szybki przedstawiam kilka przykładów.












poniedziałek, 4 lutego 2013

Poduszki z kotami i nie tylko :)

Czarne poduszki ze zwierzakami spodobały mi się więc postanowiłem zrobić ich więcej :).
Najwięcej czasu zajęło...zrobienie guzików. Tak to bywa, gdy nie ma się własnego pieca. Ma to jednak i swoje zalety - mam więcej czasu na dokładniejsze przemyślenie tego co zamierzam zrobić. Ale może wkrótce to się zmieni... zobaczymy. Póki co i tak mam co robić. Kolejne pomysły po prostu zalewają mą głowę.

Mam nadzieję, że poduchy spodobają się także innym :). Oczywiście ceramiczne guziki zdobiące poduchy sam zrobiłem :)


  Miłego oglądania :)













środa, 23 stycznia 2013

Ceramiczne Patery

Dziś będzie dużo obrazków i mało tekstu - bo ile można pisać o ceramice ;)
A więc - Oto premiera ceramicznych pater inspirowanych sztuką ludową i cermiką bliskiego wschodu :)
Miłego oglądania.




 






sobota, 19 stycznia 2013

Parrot?

Dziś rano przez chwilę wydawało mi się, że mamy wiosnę!!!
Słońce zaświeciło przez okna i oto co - ku mojemu zdziwieniu -  ukazało się moim zaspanym oczom :)

czwartek, 17 stycznia 2013

Komplet na kawę

Dla wielu osób, pierwsze skojarzenie z jakim wiąże się ceramika i garncarstwo to przedmioty toczone na kole. Podobnie było ze mną. Mój pierwszy kontakt z pracownią ceramiczną polegał na wręcz natarczywym namawianiu Justyny (Kierowniczki pracowni,) aby pokazała mi jak się toczy na kole. Oczywiście, mimo że zaprezentowała mi cały proces, tego dnia nic nie udało mi się zrobić. Okazało się, że nie jest to takie proste jak się wydaje patrząc na prawdziwych garncarzy, którzy robią to jak by od niechcenia, a wspaniałe dzieła wychodza same spod ich dłoni. Z perspektywy czasu to wrażenie porównuję do chińskich gimnastyczek, które także od niechcenia dotykają głową własnych pośladków i wyczyniają inne niewyobrażalne dla mnie wygibusy :)
Wracając jednak do ceramiki, pierwsze niepowodzenia zadziałały na mnie jak płachta na byka. Po wielu godzinach spędzonych przy kole udało mi się przynajmniej troszeczkę poskromić jego naturę.
A oto jeden z efektów mojej pracy. Wprawdzie jeszcze wiele przede mną, ale pochwalić już się można... przynajmniej tak sądzę :)


niedziela, 13 stycznia 2013

Wesołe Witrażowe Papugi

Dziś zaświeciło przez chwilę piękne zimowe słońce. Postanowiłem wykorzystać okazję i uwiecznić moje witrażowe papugi wykonane ostatnio. Są kolorowe i radosne - jak na papugi przystało :)...szczególnie przydatne atrybuty w te pochmurne zimowe dzionki.
Na na przysłowiowe Papużki Nierozłączki przystało najchętniej przebywają parami.
Oczywiście mamy XXI wiek, więc pary mogą mieć różny charakter - każdy może sam zadecydować, które pary najlepiej do siebie pasują :)



 

Czyż patrząc na nie nie robi się od razu nieco weselej na sercu ? ;)

piątek, 11 stycznia 2013

RĘKODZIEŁO W WIELKIM MIEŚCIE

Czyli w poszukiwaniu utraconej tożsamości
Labladorite Silver Necklace made by NurrgulaJewellery
Mieszkanie w dużych aglomeracjach miejskich pociąga za sobą szereg konsekwencji związanych z naszym miejscem i rolą w strukturach społecznych. Jednym z nich jest anonimowość. Wiele osób traktuje ten element życia wielkomiejskiego jako jego ważny atut. Niektórzy właśnie dla tego postanawiają zamieszkać w Warszawie lub przeprowadzić się do Krakowa. Okazuje się jednak, że po zachłyśnięciu się tego typu wolnością, w mniej lub bardziej świadomy sposób, zaczynamy tę anonimowość ograniczać. Totalny brak osadzenia w jakimś kontekście – w szczególności w społecznościach lokalnych, wyłącznie powierzchowne kontakty z ludźmi oraz brak identyfikacji z miejscem zamieszania powodują, że na dłuższą metę anonimowość przestaje nas ‘kręcić’. Zaczynają odzywać się naturalne potrzeby ludzkie związane z poczuciem tożsamości i identyfikacji z grupą.
Terrier Brooche made by BartekDesign
Jedną z odpowiedzi na takie tendencje jest rękodzieło miejskie. Współzałożycielka jednego z Koła Gospodyń Miejskich tłumaczy, że pomysł założenia Koła zrodził się pod wpływem chwili, jednak podstawy do jego realizacji mają solidniejsze filary wynikające z jej przemyśleń. „Początkowo była to chęć realizacji własnych pasji w gronie o podobnych zainteresowaniach, możliwość wymiany doświadczeń i pomysłów na ciekawe rękodzieło, odskocznia od monotonnej pracy zawodowej, możliwość spędzenia wolnego czasu w sposób nietuzinkowy. Szybko okazało się, że ma to także głębszy sens. Pewnego rodzaju powrót do zwyczajów naszych przodków, przysłowiowego wspólnego darcia pierza czy haftowania. Odkryłam, że są inne osoby z podobnymi pasjami, a także ogólniej – nastawieniem do życia. Dzięki temu w końcu poczułam realne osadzenie mojej osoby oraz naszego Koła w społeczności miasta”.
Blackthorn berries photography made by bialakura
Dążeń tych nie należy mylić z wyzbyciem się indywidualizmu. Wręcz przeciwnie, przynależność do małych grup daje nam możliwość wyróżniania się na dwóch odmiennych poziomach. Można to robić w ramach samej grupy, do której należymy, jak również poprzez charakter i niepowtarzalność samej grupy rozpatrywanej na tle miejskiej publiczności.

Collar Necklace made by ProjektMosko



Wyrastające jak grzyby po deszczu liczne pracownie rękodzieła, jak również coraz szersza oferta różnego rodzaju warsztatów i kursów typu hand made, potwierdzają tę tendencję. Ludziom nie wystarcza już anonimowe spędzanie wolnego czasu w zatłoczonych galeriach handlowych czy modnych klubach. Potrzebują bliższych kontaktów z grupą o podobnych zainteresowaniach i podobnym pomyśle na odpoczynek. Bo właśnie odpoczynkiem nazwać należy uczestnictwo w warsztatach rękodzieła po dniu lub tygodniu spędzonym w wirze biurowych obowiązków. W takich przypadkach, po 12-godzinnym dniu spędzonym na torze wyścigowym korporacyjnych szczurów, wymagające skupienia i uwagi prace manualne połączone z umiarkowaną aktywnością fizyczną mają wręcz działanie terapeutyczne. Można wówczas zacząć myśleć ‘o niczym’ lub ponieść się pozornie mało konstruktywnym pogawędkom ‘o pogodzie’.

Craftsman house for Solitary bee made by TheBirdOnTheTree
Nie od dziś wiadomo, że warsztaty terapii zajęciowej dla osób z różnego rodzaju zaburzeniami natury psycho- logicznej opierają się w dużej mierze właśnie na warsztatach rękodzieła. Zajęcia na kole garncarskim dla grup dzieci ze stwierdzonym ADHD, prowadzone przez ceramika z Białegostoku potwierdzają tę teorię. Okazuję się, że dzieci te po półrocznym uczestnictwie w jego warsztatach są w stanie skupić się nawet pół godziny tocząc na kole - czynności wymagającej wyjątkowego skupienia i uwagi. Wielkomiejski, neokapitalistyczny pęd życia, na dłuższą metę odbija się negatywnie na naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym. Nerwice wegetatywne, depresje, ADHD i inny zaburzenia stają się zmorą tysięcy ludzi. Źródłem, tych tendencji jest często utrata z pola widzenia własnej tożsamości. Nie każdy bowiem odnajduje się w nachalnie narzucanym nam, jedynym słusznym schemacie pracy w określonych ramach czasowych, w wyznaczonym miejscu, z umiejętnością pracy w zespole i dyspozycyjnością 24 godziny na dobę.
Soutache Necklace made by BlackMarketJewels

Bez wątpienia różnego rodzaju kursy i warsztaty typu hand made umożliwiają identyfikację i powrót do własnej tożsamości. Odprężająca i uspokajająca atmosfera związana z pracami manualnymi sprzyja temu doskonale. Niejednokrotnie sam proces twórczy jest znacznie ważniejszy od efektów końcowych. Produkt finalny stanowi wówczas swoistą wartość dodaną. Kończymy ‘terapię’ bogatsi o nowe doświadczenia, nowe, a czasami nawet pogłębione znajomości, no i z tym czymś – naszym własnym rękodziełem. Nagle okazuje się, że w poszukiwaniach bardziej zrównoważonej i spokojnej wersji życia nie jesteśmy odosobnieni, a manager zza ściany w pracy także interesuje się czymś nietypowym. I nie są to bynajmniej sporty ekstremalne mające świadczyć o jego nieugięciu negocjacyjnym i radzeniu sobie w trudnych sytuacjach świata korporacyjnego.


Źródło: E-Muu

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Lampa Morska Fala


Okres świąteczny w końcu minął :). Huraaaaa ! W końcu można zabrać się do roboty :):)

Żeby jednak nie było, że w tym okresie próżnowałem. O nie - to słowo jest mi obce (czasami nawet tego żałuję). A oto co udało mi się w tej przerwie zrobić - witrażowa lampa wykonana na specjalne zamówienie - miała być prosta, miała być w różnych odcieniach ultramaryny - od intensywnego ciemnego odcienia po rozmyte błękity, w końcu miała nawiązywać do pasów ceramicznej mozaiki występujących w kuchni przy rustykalnym okapie i w blacie stołu.
Na zdjęciach lampa przedstawiona jest jako lampa stołowa, ale ostatecznie abażur będzie wisiał nad   kuchennym stołem.