Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myśli niesfilcowane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myśli niesfilcowane. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 stycznia 2013

RĘKODZIEŁO W WIELKIM MIEŚCIE

Czyli w poszukiwaniu utraconej tożsamości
Labladorite Silver Necklace made by NurrgulaJewellery
Mieszkanie w dużych aglomeracjach miejskich pociąga za sobą szereg konsekwencji związanych z naszym miejscem i rolą w strukturach społecznych. Jednym z nich jest anonimowość. Wiele osób traktuje ten element życia wielkomiejskiego jako jego ważny atut. Niektórzy właśnie dla tego postanawiają zamieszkać w Warszawie lub przeprowadzić się do Krakowa. Okazuje się jednak, że po zachłyśnięciu się tego typu wolnością, w mniej lub bardziej świadomy sposób, zaczynamy tę anonimowość ograniczać. Totalny brak osadzenia w jakimś kontekście – w szczególności w społecznościach lokalnych, wyłącznie powierzchowne kontakty z ludźmi oraz brak identyfikacji z miejscem zamieszania powodują, że na dłuższą metę anonimowość przestaje nas ‘kręcić’. Zaczynają odzywać się naturalne potrzeby ludzkie związane z poczuciem tożsamości i identyfikacji z grupą.
Terrier Brooche made by BartekDesign
Jedną z odpowiedzi na takie tendencje jest rękodzieło miejskie. Współzałożycielka jednego z Koła Gospodyń Miejskich tłumaczy, że pomysł założenia Koła zrodził się pod wpływem chwili, jednak podstawy do jego realizacji mają solidniejsze filary wynikające z jej przemyśleń. „Początkowo była to chęć realizacji własnych pasji w gronie o podobnych zainteresowaniach, możliwość wymiany doświadczeń i pomysłów na ciekawe rękodzieło, odskocznia od monotonnej pracy zawodowej, możliwość spędzenia wolnego czasu w sposób nietuzinkowy. Szybko okazało się, że ma to także głębszy sens. Pewnego rodzaju powrót do zwyczajów naszych przodków, przysłowiowego wspólnego darcia pierza czy haftowania. Odkryłam, że są inne osoby z podobnymi pasjami, a także ogólniej – nastawieniem do życia. Dzięki temu w końcu poczułam realne osadzenie mojej osoby oraz naszego Koła w społeczności miasta”.
Blackthorn berries photography made by bialakura
Dążeń tych nie należy mylić z wyzbyciem się indywidualizmu. Wręcz przeciwnie, przynależność do małych grup daje nam możliwość wyróżniania się na dwóch odmiennych poziomach. Można to robić w ramach samej grupy, do której należymy, jak również poprzez charakter i niepowtarzalność samej grupy rozpatrywanej na tle miejskiej publiczności.

Collar Necklace made by ProjektMosko



Wyrastające jak grzyby po deszczu liczne pracownie rękodzieła, jak również coraz szersza oferta różnego rodzaju warsztatów i kursów typu hand made, potwierdzają tę tendencję. Ludziom nie wystarcza już anonimowe spędzanie wolnego czasu w zatłoczonych galeriach handlowych czy modnych klubach. Potrzebują bliższych kontaktów z grupą o podobnych zainteresowaniach i podobnym pomyśle na odpoczynek. Bo właśnie odpoczynkiem nazwać należy uczestnictwo w warsztatach rękodzieła po dniu lub tygodniu spędzonym w wirze biurowych obowiązków. W takich przypadkach, po 12-godzinnym dniu spędzonym na torze wyścigowym korporacyjnych szczurów, wymagające skupienia i uwagi prace manualne połączone z umiarkowaną aktywnością fizyczną mają wręcz działanie terapeutyczne. Można wówczas zacząć myśleć ‘o niczym’ lub ponieść się pozornie mało konstruktywnym pogawędkom ‘o pogodzie’.

Craftsman house for Solitary bee made by TheBirdOnTheTree
Nie od dziś wiadomo, że warsztaty terapii zajęciowej dla osób z różnego rodzaju zaburzeniami natury psycho- logicznej opierają się w dużej mierze właśnie na warsztatach rękodzieła. Zajęcia na kole garncarskim dla grup dzieci ze stwierdzonym ADHD, prowadzone przez ceramika z Białegostoku potwierdzają tę teorię. Okazuję się, że dzieci te po półrocznym uczestnictwie w jego warsztatach są w stanie skupić się nawet pół godziny tocząc na kole - czynności wymagającej wyjątkowego skupienia i uwagi. Wielkomiejski, neokapitalistyczny pęd życia, na dłuższą metę odbija się negatywnie na naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym. Nerwice wegetatywne, depresje, ADHD i inny zaburzenia stają się zmorą tysięcy ludzi. Źródłem, tych tendencji jest często utrata z pola widzenia własnej tożsamości. Nie każdy bowiem odnajduje się w nachalnie narzucanym nam, jedynym słusznym schemacie pracy w określonych ramach czasowych, w wyznaczonym miejscu, z umiejętnością pracy w zespole i dyspozycyjnością 24 godziny na dobę.
Soutache Necklace made by BlackMarketJewels

Bez wątpienia różnego rodzaju kursy i warsztaty typu hand made umożliwiają identyfikację i powrót do własnej tożsamości. Odprężająca i uspokajająca atmosfera związana z pracami manualnymi sprzyja temu doskonale. Niejednokrotnie sam proces twórczy jest znacznie ważniejszy od efektów końcowych. Produkt finalny stanowi wówczas swoistą wartość dodaną. Kończymy ‘terapię’ bogatsi o nowe doświadczenia, nowe, a czasami nawet pogłębione znajomości, no i z tym czymś – naszym własnym rękodziełem. Nagle okazuje się, że w poszukiwaniach bardziej zrównoważonej i spokojnej wersji życia nie jesteśmy odosobnieni, a manager zza ściany w pracy także interesuje się czymś nietypowym. I nie są to bynajmniej sporty ekstremalne mające świadczyć o jego nieugięciu negocjacyjnym i radzeniu sobie w trudnych sytuacjach świata korporacyjnego.


Źródło: E-Muu

czwartek, 13 grudnia 2012

CENA TWORZENIA SZTUKI SZTUKA TWORZENIA CENY


        Scenka z jakiegoś-tam kiermaszu regionalnego. Typowa rodzinka: Misiek z Mariolką, dwójka dzieci, Chickenbruger, chickenmac, chickennóżki, chickensmak, frytki, kiełbaski z grilla, świeżonka, kaszanka, piwko, cola, sprite, kropla Beskidu. Suma – 95 pln. 
Ograniczają się do potrzeb niższego rzędu? A skądże – Ray-Ban na nosie, Longines, Louis Vuittou, DG, CK, TH… – O matko! Oryginał.
- ‘patrz Miśku jaki słodki, jaki śliczny’…..’A ile ten obrazek?’
- ‘100 zł.’
- ‘tak drogo?’– po dłuższym namyśle – ‘A ile zajęło Pani namalowanie tego? Pewnie nie więcej niż 1 góra 1,5 godziny?....’
- ‘no w sumie….ponad 2 godziny….’
- ‘za 70 bym kupiła’… - do Miśka – ’75 za godzinę to nawet ja jako key director account manager nie zarabiam!’
        Osobiście też bym tego obrazka na stówkę nie kupił… za 70 też nie. Po prostu mi się nie podobał. Zastanowiło mnie jednak co innego – skąd tendencja do przeliczania sztuki (nawet kiepskiej sztuki) na roboczogodziny? Dlaczego kupując parówki w Tresko nikt nie pyta ile kosztowała tektura, z której je wyprodukowano? A czy komuś z Was kupując iPhona lub iPada przyszło do głowy pytanie ile czasu zajęło jego złożenie przez dzieci w fabryce na Tajwanie? A jednak w przypadku sztuki czy rękodzieła wytwarzanego przez konkretne osoby, ich konkretnymi palcami, rękami, nogami i wszystkim innym co sprawnego w ciele Bozia dała, wiele osób zaczyna zadawać tego typu pytania. 
       Czyżby bezpośredni i namacalny kontakt z Twórcą pożądanego przez nas przedmiotu budził w nas takie wątpliwości? Czy nie w takich właśnie sytuacjach zaczynamy dzieło artysty przekładać na miarę naszej 8, 10 czy 12 godzinnej pracy biurowej? A może bezosobowa machina fabryki-korporacji-marki-sieciówki daje nam pierwotne poczucie bezpieczeństwa i przynależności do grupy, którego to poczucia pojedyncza osoba nie zagwarantuje. Taki mały współczesny substytut zachowań religijnych. Bo niby dlaczego, mimo porównywalnej ceny, i tak wykazujemy większą skłonności do kupna milionowego egzemplarza kubka z sitodrukiem w kawiarni-sieciówce niż tego zrobionego przez artystę ludowego i sprzedawanego przez niego samego na straganie. A może nadal jesteśmy zachłyśnięci XIX-wieczną fascynacją masowej produkcji, która miała raz na zawsze uwolnić ludność ziemi od biedy i ubóstwa? Prawdopodobnie ten sam kubek przeniesiony ze straganu do Złotych Tarasów będzie się sprzedawał chociażby w AlmiDecor’ze lub ZaraHome’ie jak świeże bułeczki. I to za podwójną cenę!

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

wtorek, 11 grudnia 2012

ART OF PRICE PRICE OF ART

wersja polska


Silver Venetian Mask by KeshiJewelry
 Just about any local fair. The proverbial Smiths: Sally and her Sweety Pie with two kids. Chicken burger, chicken mac, chicken drums, chicken God-knows-what, fries, pork BBQ, sausages, pint of ale, coke, juice, fizzy water. Total balance – 95.99
Satisfying the vernacular needs, one would say? Oh no – Ray-Ban, Longines, Louis Vuitton, DG, CK, TH… – Sweet Lord! All genuine!
- ‘Look Honey, that's so sweet. So cute’…..’How much for this picture?’
- ‘100.’
Cat portrait on a stick by inameliart
- ‘What a rip-off!’– pondering for a longer while – ‘How long did it take you? Not more than 1 or 1.5 hours I bet?....’
- ‘Well….some 2 hours….’
- ‘I'd buy this for 70 ’… - turning to her Buttercup – ’Even I don't make 75 per hour as a Key Corporate Financial Asset Analyst!’
I would not pay a hundred for the picture too, if you ask me… and not for 70 either. I just didn't like it. It was something else that struck me – how do people get the idea of appraising art and craft (regardless of its true value) by the amount of man-hours? Why wouldn't anyone ask how much was actually the highly processed pseudo-meat used to make the ham sold at your favourite chain store? Has the value of child labour somewhere in Taiwan ever        crossed your mind when buying yet another iThis or iThat?
Raw Stone Necklace by KABURA
 In case of art or crafts that have a real flesh-and-bone creator, with his or her real fingers, hands, legs and all other skilled limbs, such valuation-themed questions are asked more often than naught. Is it the direct, so to speak, hands-on experience with the perpetrator of the desired object that arises such doubts? Is it in this kind of circumstances that we take to measure the artist's efforts with our 8, 10 or 12 hour office day? Or perhaps the impersonal factory-corporation-brand-chain offers us the primal feeling of security and belonging a single individual may not guarantee. Something like a contemporary substitute for religion-related behaviours. 

Red bird necklace by fireanna
What other explanation would you propose for our readiness to buy a millionth copy of a mug branded by a global coffee shop rather than a handmade unique speciman made and sold by the same potter. And that is in spite of the fact that the price of both is similar. Or are we frozen in the bliss of the 19th century mass production ideals, which was supposed to free humanity from poverty and starvation once and for all? You could risk a claim that the very same mug made by the very same potter would sell at ZaraHome like hot cakes. Double price!














piątek, 23 listopada 2012

CERAMIKA ARTYSTYCZA z cyklu MODA NA RĘKODZIEŁO


Ceramiczny lampion autorstwa E-Muu
Ceramiką fascynuję się już od kilku lat, ciągle próbując doskonalić warsztat, poszukując nowych nietuzinkowych form, sprawdzając nowe metody i techniki. Jednocześnie ciągle jestem świadomy faktu, że jeszcze wiele przede mną :).
Z drugiej strony obserwuję rosnąca popularność ceramiki, tak wśród twórców jak i odbiorców tego typu rękodzieła. Niestety odnoszę wrażenie, że konsekwencją takiego stanu rzeczy jest występowanie coraz większej ilości ceramiki artystycznej niskiej jakości - tak użytkowej, jak i artystycznej.
Czym jest to spowodowane i dlaczego tak się dzieje postanowiłem opisać w moim artykule.
zapraszam do lektury :):)
Cały artykuł autorstwa E-Muu można przeczytać na tutaj:)

wtorek, 6 listopada 2012

MĘŻCZYZNA W ŚWIECIE HAND-MADE



Spinki męskie do mankietów

W pierwszym artykule z cyklu 'MYŚLI NIESFILCOWANE  ' E-Muu postanowił trochę przewrotnie przyjrzeć się bliżej panującej w tej dziedzinie dyskryminacji i nierówności płciowej. Większość czytelników zgodzi się chyba ze stwierdzeniem, że główną grupę odbiorców hand made'u stanowią kobiety. Wystarczy przejrzeć dowolny sklep mający w swej ofercie sztukę ludową albo portal poświęcony  rękodziełu aby dojść do wniosku, że wystepujące tam przedmioty skierowane są przed wszystkim dla tzw. płci pięknej.  W sposób podobny problem ten wygląda z drugiej strony rynku branży rękodzieła – na większość for internetowych dotyczących hand made'u przeważają panie. Tak samo większość wpisów na blogach typu ‘how to make…?” wpisywanych  jest przez kobiece palce. Dlaczego tak się dzieje?
Na to pytanie postanowiłem odpowiedzieć w artykule, który zamieściłem na mojej stronie: E-Muu

środa, 31 października 2012

Przemyślenia rękodzielnika

Już wkrótce rozpocznę cykl krótkich felietonów związanych z rękodziełem. Będą to moje własne przemyślenia na ten tematy. Nie każdy zgodzi się z moimi wnioskami - i o to chodzi :)
Dlatego zapraszam do dyskusji.
Więcej na mojej stronie w zakładce Artykuły.